Okolice Moskwy to jedyny
Okolice Moskwy to jedyny chyba w świecie rejon, gdzie sadownicy skarżą się na łosie. Natomiast sarny to już nie ciekawostka, lecz poważny problem dla tysięcy sadowników w Ameryce, w. Azji, w Europie i w Nowej Zelandii. W Nowej Zelandii stały się one nie mniejszym niebezpieczeństwem niż króliki. Rząd utrzymuje 600 strzelców, których obowiązkiem jest je zabijać. Pada z ich ręki corocznie ponad 65 000 saren, pozostawianych zwykle na miejscu. Rzadko kiedy strzelec ma czas, by zatrzymać się i wyciąć sarni comber. W Nowej Zelandii sarna jest szkodnikiem, istnieje więc obowiązek tępienia jej. Nie chodzi tu o szkody wyrządzane przez nią w sadach, lecz głównie w lasach. W Ameryce też saren jest dużo, ale nie aż tyle. Nie uważa się ich za szkodniki, nie są też jednak pod ochroną, więc sadownik broni się przed nimi dubeltówką. W Europie sarny chronimy, ponieważ mamy ich mało, ochrona przed nimi polega więc albo na stawianiu wysokich płotów, albo tui stosowaniu repelentów. W przeciwieństwie do repelentów prze-elwzajęczych, repelenty przeciw sarnom są skuteczne. W NRF wiesza się je w puszkach na młodych drzewach. Sarny nie lubią Ich zapachu i stronią od tak zabezpieczonych sadów.
folia | crm | phone card
 
Valid XHTML and CSS.